Opublikowano: 18 czerwca 2016 przez Henryk Rydz

500+-

Jeszcze moja opina o programie 500+. Powinna być mało odkrywcza, ale wygląda na to, że jest rzadkością. Rzadkością, gdyż w przekazie medialnym funkcjonują przekazy, który pomijają istotę i skutki tego programu w kontekście finansów państwa i jego obywateli, a ja właśnie chciałbym odnieść się to tego projektu z punktu widzenia przedstawiciela branży finansowej. Projekt 500+ jest sztandarowym pomysłem obecnej koalicji rządowej Prawa i Sprawiedliwości, której przedstawiciele z pełną determinacją wprowadzają  go w życie. Jednocześnie przekaz PR generowany przez przedstawicieli władzy oparty jest o tezę, że program ma zahamować katastrofę demograficzną w Polsce po przez zwiększenie motywacji Polaków do posiadania kolejnych dzieci. Jest to niewątpliwie słuszna koncepcja i mam nadzieję, że pójdą za  nią kolejne projekty wspierające zwiększenie ilości urodzin i opiekę nad rodzinami. Zapominają jednakże (sam nie wiem dlaczego) o kontekście finansowym całego przedsięwzięcia. Przynajmniej w medialnym przekazie jest on niezauważalny. Podobnie druga strona (schizofrenicznie krytyczna wobec tego projektu) beznadziejnie szuka jakichś jego wad nie pochylając się zupełnie nad jego aspektem finansowym. Liczyłem na to, iż ekonomiści ze wszystkich opcji odniosą się mniej lub bardziej krytycznie do efektów wpompowania w rynek wolnych środków finansowych z ego programu. Chociażby do aspektu dochodowego. Przeciwnicy programy wskazują na problemy budżetowe, które on wywoła (jednocześnie postulując jego rozszerzenie – chyba sami nie rozumiejąc dlaczego i to wygląda na amok). Tak jak pisałem powyżej – patrzę na ten program w kontekście korzyści, który o niesie dla jego bezpośrednich beneficjentów nie tylko w kontekście bezpośredniego wsparcia  finansowego, ale także zdolności kredytowej, którą poprawią gdy regularnie wsparcie będzie poprawiać ich płynność finansową. Wprawdzie banki nie kwapią się (na razie?) z uwzględnianiem 500+ w analizie kredytowej (poza jednym, ale tylko do kwoty 15 000 PLN), ale zapewne to nastąpi. Na razie decydenci bankowi są „w blokach”. Nie wiedzą jak się sytuacja rozwinie – w kontekście możliwości budżetu. Rodzi się tu pytanie – jak oceniają ten program i czemu go nie wspierają w kontekście włączenia do zdolności kredytowej dofinansowania 500+.  Taka decyzja byłaby znaczącym impulsem dochodowym dla banków (przychody prowizyjno odsetkowe), dla sektora usług i produkcji (zwiększone zakupy, bo więcej kasy do wydania przez obywateli) no i w końcu dla budżetu (zwiększony wolumen podatków dochodowych i podatków pośrednich). Zapewne doniesienia medialne dotyczące zwiększonych zakupów elektroniki i samochodów dadzą do myślenia bankowym decydentom. Chociaż patrząc na procesy kredytowe w niektórych instytucjach finansowych – żaden impuls rynkowy jest w stanie zmienić ich „procedur.”

O Autorze 

Całe moje życie zawodowe pracuję w branży finansowej. przez 28 lat zdobywałam doświadczenie w Narodowym Banku Polskim, ING Banku, Alior Banku (przez 26 lat na stanowiskach menedżerskich). Aktualnie pracują na stanowisku Eksperta Finansowego w Open Finance S.A. Ukończyłem m.in. studia MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (obecnie: Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu)

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • linkedin
  • skype
  • twitter
  • youtube

Odpowiedz