Opublikowano: 17 września 2017 przez Henryk Rydz

Badziew

     Pomyślałem sobie przed chwilą, że napiszę o czymś lekkim, bez odnoszenia się do polityki, gospodarki (chociaż nie do końca, bo każda aktywność ma z tymi obszarami wiele wspólnego  nie unikniemy tego..i znów zrobiło się poważnie). Zerkam teraz na festiwal piosenki w Opolu, pisząc tekst na moim komputerze, który udaje ultarbooka. Jedne i drugi to badziew. O ile mój komputer odstaje od moich oczekiwań szybkości działania (chociaż oprogramowaniem najnowsze – no, pochwaliłem się) bo został sprzedany jako dodatek w pakiecie i już wówczas (kilka lat temu) miał procesor wolniejszy od rozwijającego wówczas standardu procesorów i tylko wymiana na inny model (taki jak sobie wykreuję (nie lubię słowa „wymarzę”) w odniesieniu do najnowszej technologii, a nie taki jak ktoś mi wciśnie pakiecie lub z zakurzonej półki) może zmienić radykalnie mój komfort pracy na tym sprzęcie o tyle Festiwalowi Polskiej Piosenki w Opolu już nic nie pomoże (tak jak polskiej ligowej piłce nożnej). Wprawdzie procesor ma coraz szybszy (oprawa medialna, wykorzystanie najnowszej technologii), dostosowany do najnowszych standardów o tyle w oprogramowaniu nic się nie zmieniło (w przeciwieństwie do mojego komputera) od początku funkcjonowania tej szacownej imprezy. Oprogramowanie to oczywiście artyści, a właściwie ich twórczość. Nic się nie zmieniło od lat. Miałkość i badziew. Nie wiem czym zachwyca Maryla Rodowicz. Lud się wprawdzie cieszy, podskakuje śpiewa tańczy, a tak naprawdę jedynym  utworem wartym uwagi to „Łatwopalni”..i tyle. Co z tego, że śpiewa już 50 lat, co z tego że jest promowana nieustannie przy każdej okazji skoro nie wypromowała żadnego przeboju, nie zrobiła kariery za granicą na miarę choćby Barbry Streisand song  lub Dolly Parton (raczej ten typ muzyki prezentowanej przez  Parton bardziej pasuje do Pani Maryli – chociaż może teraz grzeszę, ja ignorant). Oczywiście w Polsce jest gwiazdą. Taką, którą się co jakiś czas się reanimuje przy okazji jakiegoś jubileuszu, ale nie będę się znęcał nad Panią Marylą, ma przecież godnych następców. Występują też na tym Festiwalu. Wydali już kilka płyt (a jakże) i coś tam tworzą nieustannie. Tylko, że to coś nie nadaje się do słuchania. Zastanawiam się  czasem, czy Ci twórcy muzyczni czasem słuchają tego co tworzą. Ani to muzyka, ani to słowa. Miałkość i pustka. Czasem tylko błyśnie światłem odbitym Kasia Katarzyna Cerekwicka ( a może to efekt jej mini spódniczki, czy może szortów..chyba). Pozostała większość (jakoś nie wytrzymałem do końca koncertu) śpiewa jakieś bzdury. Niechlujstwo zupełne. Czy nie można skomponować utworu na miarę „Black” Schillera, „Reaching Out” Bee Gees lub „Hypnotized” Simple Mind. Może wystarczy się wziąć do roboty. Trochę popracować, zrobić selekcję, dobrać dźwięki i słowa, poświęcić trochę czasu, bo jak na razie wygląda to tak jakby utwory powstawały „z marszu”. Zbieramy się, coś tam brzdąkamy, piszemy ..i wychodzi ..jakieś ..coś. Mamy dobrego promotora lub trochę szczęścia i już puszcza to radiowa Trójka (Ci to przodują w puszczaniu badziewia) i lądujemy na liście przebojów a potem tyko Festiwal w Opolu ..bo czymś trzeba wypełnić czas antenowy…i tak się kręci. Za parę lat ktoś nas odkopie.. przy okazji kolejnego jubileuszu..brawurowa  kariera.. Beyonce Knowles..czuje się zagrożona. Wiem co piszę bo sam komponuję, sklejam muzykę..tak trochę (a co mam sobie nie żałować komplementów i kompetencji..of course). Wiem jakie moje utwory należałoby potraktować jako eksperymenty (może badziew lub flanela..jak mówi jedna moja fanka..chyba fanka..bo to wiesz na pewno?), a które można słuchać ..nieustannie…tak jak „Tres Lunas” Mike Oldfield’a. Oczywiście do Mike’a Oldfield’a jeszcze mi trochę brakuje, ale już jestem lepszy od ATB. Jasne, ale co ja tam wiem. Przecież wszystko wiedzą macherzy od kręcenia naszym „przemysłem” muzycznym. Festiwal w Opolu się niedługo skończy. Za rok będzie nowy. W międzyczasie parę innych podobnych imprez. Znów odkopią jakiś Feel..lub inne Kombi..publiczność się będzie bawić..reklamy się sprzedają…i o to chodzi ..i nic z tego nie wynika..popelina…tak jak z gry polskich zespołów ligowych piłki nożnej. O mojej wygranej w pierwsze instancji z żulernią korporacyjną pewnego banku, od której musiałem wyrywać należne mi pieniądze za pośrednictwem komornika – napiszę w kolejnym artykule. Może.

O Autorze 

Całe moje życie zawodowe pracuję w branży finansowej. przez 28 lat zdobywałam doświadczenie w Narodowym Banku Polskim, ING Banku, Alior Banku (przez 26 lat na stanowiskach menedżerskich). Aktualnie pracują na stanowisku Eksperta Finansowego w Open Finance S.A. Ukończyłem m.in. studia MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (obecnie: Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu)

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • linkedin
  • skype
  • twitter
  • youtube

Comments are closed.