Opublikowano: 14 listopada 2016 przez Henryk Rydz

Bezpaństwo 2.0

Nawymądrzam się teraz na temat zakupu śmigłowców (i sprzętu wojskowego w ogóle) dla naszej niezwyciężonej armii. Otóż gdy słyszę te żarliwe dyskusje, prowadzone przez tych (przede wszystkim tak zwanych polityków) co to o obronności mają pojęcie żadne, nie mówiąc o odbytej służbie wojskowej (ale to chyba nie ma teraz absolutnie znaczenia) to dochodzę do wniosku, że ich poziom niekompetencji może być porównywalny tylko z poziomem ich arogancji i bezczelności, ale taki widocznie mamy już standard. To Oni są normą. Ostatnio kompromitowała sią Pani L. z pewnej nowoczesnej partii. Zawsze gdy słyszę taki żarliwy bełkot ze strony kobiety, zastanawiam się..kto jest jej mężem lub partnerem, a może partnerką?  Kto to jest? Czemu pozwala na taką kompromitację swojego nazwiska  i osoby i nie wytłumaczy żonie/partnerce, aby ochłonęła, douczyła się lub wróciła do swojego naturalnego środowiska, czyli galerii handlowej lub garów (czy to co napisałem nie podpada przepadkiem pod seksizm, ale antysemityzmem i ksenofobią chyba jeszcze nie jest?) Nie wiem dlaczego podobnych odczuć nie  mam wobec mężczyzn wygadujących głupoty. Sam się nad tym poważnie zastanawiam. Może powinienem zastanowić się sam nad sobą, a może zbyt szanuję Kobiety i dlatego tak skrajnie razi mnie infantylność niektórych ich przedstawicielek. Wracając do meritum –  szybko dochodzę do wniosku, jak z pewnej piosenki: „ten Twój men..jest tak głupi jak Ty” i czekam na kolejny blamaż Pani „polityczki”. Długo zapewne nie będę czekać. Byłoby by to może śmieszne, gdyby nie fakt, iż takie osoby kształtują (chcąc nie chcąc) opinię publiczną. Wracając jednakże to „profesjonalnych dyskusji” – gdy słyszę sprzeczki czy np. śmigłowiec ma mieć działko z tyłu, a rakietę z przodu lub odwrotnie – to przypomina mi się tekst, niestety, z pewnego kabaretu (piszę „niestety”, bo powinien zabrzmieć z ust ludzi odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo) – „trzeba zrobić ściepę narodową i kupić bombę atomową”. Oczywiście zakup czy budowa broni jądrowej jest pewną metaforą, ale też kwestią determinacji o odwagi i pewnie spotkałaby się z wściekłą reakcją wszystkich możnych tego świata i seryjny samobójca zebrałby swoje żniwo wśród pomysłodawców takiego projektu. Pomijając broń masowego rażenia – czy zakup nawet najnowocześniejszego sprzętu rzeczywiście poprawi nasze bezpieczeństwo? Czy to nie jest przypadkiem tak (a w zasadzie na pewno) jak z zakupem super nowoczesnego samochodu dla beznadziejnego kierowcy. Nic go nie uratuje..i tak wjedzie pod tira lub wypadnie z drogi. Podobnie jest z naszą armią. Czy jest ona gotowa do efektywnego użycia jakiegokolwiek sprzętu? Nie tylko tego najbardziej nowoczesnego? Nie trzeba być jak Clausewitz lub Piłsudski aby mieć świadomość, iż każdy sprzęt, aby był gotowy do użycia, musi zostać uzbrojony, zatankowany i wyprowadzony z jednostki w pole, morze, powietrze. Czy koś przewidział to, iż w warunkach nagłego ataku nie będzie nawet możliwości użycia takiego sprzętu, nie mówiąc o skutecznym użyciu go w walce? Czy ktoś przewidział, iż podoficerowie i oficerowie mieszkający w blokach mieszkalnych w pobliżu hangarów ze sprzętem lub gdzieś w mieście, na jakimś osiedlu nie dotrą do swoich czołgów, samolotów i okrętów w sytuacji nagłego ataku. Nie trzeba będzie do nich strzelać. Wystarczy batalion Specnazu, z saperkami. Oczywiście nawet zawodowi żołnierze broń osobistą mają w magazynku broni, gdzieś na terenie koszar. To czym się mają bronić i przebijać do swoich pojazdów. To oczywista oczywistość, że broń musi być gotowa do natychmiastowego użycia. Wówczas nawet ta starszego typu będzie efektywna. Spójrzcie na Afganistan. Od wieków żadna armia nie jest w stanie podbić tego kraju z tej prostej przyczyny, iż wszystkie żyjące w nim plemiona są stale gotowe do walki, swoją najprostszą bronią. W dzień i w nocy. Reasumując – nowa broń jest oczywiści potrzebna. Wielki czas na szybką modernizację, ale cała ta operacja wpompowania pieniędzy w zakup sprzętu przypomina mi raczej sekwencję z „Misia” Stanisława Barei gdzie Miś miał być koszmarnie drogi, ale zupełnie bezwartościowy – niż racjonalne działania obronne, a czas ucieka. Właściwie to czas się już skończył.

O Autorze 

Całe moje życie zawodowe pracuję w branży finansowej. przez 28 lat zdobywałam doświadczenie w Narodowym Banku Polskim, ING Banku, Alior Banku (przez 26 lat na stanowiskach menedżerskich). Aktualnie pracują na stanowisku Eksperta Finansowego w Open Finance S.A. Ukończyłem m.in. studia MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (obecnie: Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu)

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • linkedin
  • skype
  • twitter
  • youtube

Odpowiedz